Trochę kultury. Tylko trochę.

Prawie blog. Prawie krytyczny. Prawie o filmach.

Posts Tagged ‘arnold schwarzenegger

Kino Nowej Przygody Najemnika. Niezniszczalni 2.

leave a comment »

Nie ukrywam, że rok 2012, mimo pompowania oczekiwań widzów takimi hitami jak The Avengers, Prometeusz czy Mroczny Rycerz powstaje, do ostatniej soboty jawił mi się dosyć rozczarowująco w kwestii hollywoodzkich blockbusterów. Co prawda pozostało nam oczekiwanie na Hobbita i Cloud Atlas  ale w przypadku pierwszego znacznie obniżam oczekiwania, a w przypadku drugiego – oczekiwań na razie nie mam żadnych ponieważ, po ludzku, obawiam się rozczarowania. I tylko jeden tytuł z bieżącego roku elektryzował mnie, nakręcał i wiercił mi w głowie przekonanie: to się nie może nie udać. I rzeczywiście, nie mogło. Niezniszczalni 2 to produkcja nie do zniszczenia.

Może pojawić się jeden problem z oglądaniem tego filmu. Niezniszczalnych 2 nie można rozpatrywać w kategorii kina akcji. Film jest żywcem wyjęty z rzeczywistości pełnej mutantów i superbohaterów. Barney Ross i jego grupa to nic innego jak zaginione ogniwo pomiędzy mitologią latającego Człowieka ze Stali czy adamantytowych szponów Wolverine’a a pomiędzy kinem akcji spod znaku reaganomatografii. Niby istnieją w naszej rzeczywistości, nie noszą przecież peleryn ani masek; nie posiadają ponad naturalnych umiejętności lewitacji czy telekinezy – ale i tak ich wytrzymałość, siła, celność czy – a może przede wszystkim – szczęście w omijaniu kul, znajdowaniu się „we wlaściwym miejscu i właściwym czasie” są zbyt odległe od konwencji typowego kina akcji żeby przyjąć takową konwencję za wyjściową dla próby jakiejkolwiek analizy filmu.

Nie oszukujmy się też – szukanie logiki w scenariuszu produkcji o wyczynach grupy najemników, prowadzonej przez Barneya z góry jest skazane na niepowodzenie. Film zrealizowany jest w schemacie: akcja, akcja, powrót z akcji, zawiązanie głównego wątku, akcja, śmierć, akcja, planowanie zemsty, akcja, akcja, Chuck Norris, akcja, jeszcze więcej akcji, kulminacja akcji, zakończenie. Na szczęście jednak, o jakości Niezniszczalnych 2 nie decydują dziury w scenariuszu ani brak logiki (czy raczej ‚logika alternatywna’) ale obsada, konwencja i, nade wszystko, wypluwanie cytatów filmowych z prędkością serii z AK-47.

Zresztą, proszę o nielinczowanie z powodu głoszenia herezji ale dla mnie film Simona Westa (podobnie jak pierwsza część, ale chyba w nie aż tak znaczącym stopniu) zwyczajnie wskrzeszają ideę Kina Nowej Przygody, co prawda krwawego i pełnego jatki, ale mimo wszystko niewiele odstającego od klasyków gatunku. Jak na prostą – i fabularnie kiepską – historyjkę, Niezniszczalni 2 prezentują zadziwiający wręcz eklektyzm, łącząc elementy przygody, komiksu, sensacji, kina wojennego, no i oczywiście komedii – przy tak zatrważającej ilość trupów aż dziw bierze, że większość sali przez cały seans ocierała łzy ze śmiechu. Swobodnie można przyjąć, że Niezniszczalni 2 są kinem wybitnie rozrywkowym, kierowanym, mimo ograniczenia wiekowego, do szerokiej publiczności; operującym wytartymi kliszami z których kurz zdmuchnięto w sposób mistrzowski; stworzonym z dystansem i pełną dawką autoironii (Schwarzenegger ostrzeliwujący się zza biurka w pewnym momencie widzi strzelającego Chucka Norrisa i mówi do Willisa: who’s next? Rambo?) – a przy okazji zręcznie i dynamicznie zmontowanym; wszystko to powoduje, że wyświechtany slogan „bohaterowie wracają” nabiera nowego, jakże soczystego znaczenia.

Oczywiście, nie da się nie zauważyć, że kręcenie tego filmu było dla ekipy wielką frajdą. Oto grupa starych, legendarnych ikon z epoki, która minęła prawie trzy dekady temu próbuje się odnaleźć w rzeczywistości XXI wieku. I idzie im całkiem nieźle. Wyjątkiem jest może świeży w ekipie najemników (i na ekranie w ogóle) Liam Hemsworth, jednak jego los  może dobitnie wskazywać, gdzie w szeregu jest miejsce dla ugrzecznionych playboyów jako gwiazd kina akcji. Cytując innego klasyka można rzec:”war, war never changes” – wygląda na to, że niezmienności tej tezy ci starzy, zgorzkniali najemnicy są również mocno świadomi.

Świadomi są również czegoś innego – a co jest ewidentnym ukłonem w stronę widzów: swojej starości, swojej ułomności i, nazwijmy to: zakorzenienia w pewnej, zakurzonej od dawna, konwencji. Pod koniec filmu, Ross (Stallone), stojąc z Churchem (Willis) i Trenchem (Schwarzenegger) mówi, patrząc na zdezelowany samolot: – Ten wrak powinien znajdować się w muzeum. Tak jak my – odpowiada Trench z porozumiewawczym uśmiechem na twarzy. Czy „Niezniszczalni 2” powstali jako wyraz tęsknoty za „tamtą” epoką? Czy może są jedynie hołdem dla coraz mocniej zapominanych herosów: Johnny’ego Rambo, Johna Matrixa i Jamesa Braddocka? A może próbą wskrzeszenia dawnej konwencji i przeszczepienia jej na nowy grunt? Ja jednoznacznie nie jestem pewien właściwej odpowiedzi.

Niezniszczalni 2 są warci każdego grosza wydanego na bilet.

Reklamy

Written by wroobel

Sierpień 29, 2012 at 1:32 pm